Własne lotnisko przed domem?

Paź 8, 2015

Własne lotnisko przed domem?

Samolotem pod dom

Paul Moller, kanadyjski wynalazca, 68-letni profesor aeronautyki, zapowiada, że najnowszy model ośmiosilnikowego, czterowirnikowego powietrznego samochodu wykona w tym roku swój pierwszy dłuższy lot. Wystartuje pionowo z terenu specjalnego ośrodka badawczo-produkcyjnego profesora – Milk Farm, nieopodal Dixon w Kalifornii. Moller twierdzi, że będzie to maszyna dla wszystkich, że za kilkadziesiąt lat stanie się tak powszechna, jak dziś samochód rodzinny. W grudniu 2005 roku na jego Skycara można się było zapisać w internetowym katalogu prezentów świątecznych. Na nieprodukowane jeszcze Skycary wpłynęło 41 milionów dolarów zaliczek. Prototyp czekający na pierwszy lot jest piekielnie drogi – zgłaszając chęć zakupu, należy liczyć się w przyszłości z wydatkiem około 3,5 mln dolarów. Konstruktor uważa jednak, że masowa budowa Skycarów, które najpierw będą używane jako powietrzne taksówki i pojazdy dyspozycyjne sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych, pozwoli stopniowo zredukować cenę maszyny do 50 tys. dolarów, a tyle dzisiejszy Amerykanin musi wydać na luksusowy wóz terenowy. Paul Moller chce realizować to, co jest uważane za niemożliwe. 6-letniego chłopca pasją lotniczą zaraził nauczyciel w  Kanadzie, kiedy oświadczył, że z naukowego punktu widzenia człowiek nie stanie się istotą latającą. 14-letni Moller zaprojektował swój pierwszy śmigłowiec, a nieco później pochłonęła go idea, której wierny jest do dziś – konstruowanie latających wehikułów, które powinny zastąpić samochody.

Lotnisko tuż przy domu

Technologia wchodzi do małych samolotów prywatnych

Późniejszy profesor inżynierii aeronautycznej rzucił szkołę i został… wykwalifikowanym spawaczem. Fama o jego geniuszu szybko dotarła do montrealskiego Uniwersytetu McGill, gdzie specjalnie dla niego stworzono program studiów technicznych uwzględniający to, że nie miał wykształcenia średniego. Po uzyskaniu tytułu doktora aeronautyki w budowę kolejnych prototypów Skycarów włożył całą swoją fortunę, prawie 30 milionów dolarów, którą przyniosło mu wynalezienie genialnego tłumika motocyklowego oraz korzystne inwestycje w obrocie nieruchomościami.
W 1965 roku zbudował swój pierwszy pojazd XM-2 (X od Experimental, M jak Moller) napędzany dwoma silnikami, ale po oderwaniu się od ziemi taki układ napędowy nie zapewniał stabilności. W 1970 r. powstał XM-3 – to rozwiązanie nie pozwoliło nawet na pokonanie przyciągania ziemskiego. W 1974 r. skonstruował XM-4, w którym po raz pierwszy zastosował silnik spalinowy Wankla z wirującym tłokiem. Okazało się wszakże, że jeden silnik to za mało, aby osiągnąć stabilny lot i pełną sterowność. W końcu w powietrzu pojawił się M200X. Ta maszyna przeszła już do historii aeronautyki amerykańskiej i znalazła się w zbiorach waszyngtońskiego muzeum jako wybitne osiągnięcie ludzkiej inżynierii. M200X to miniaturowy latający spodek z pilotem pośrodku. Wznosi się na wysokość do 10 metrów dzięki sześciu pracującym pionowo wirnikom na obwodzie i przemieszcza się z niewielką prędkością. Wykonał ponad 150 lotów. Moller wypróbował na nim ideę pionowego startu i zasady manewrowania pionowo startującym i lądującym obiektem. Od samego początku uważał bowiem, że latający samochód przyszłości, tak jak na wielu współczesnych filmach fantastycznych, powinien móc unosić się z małego poletka i na nim lądować.

Podziel się: